Jakiś czas temu czekałam razem z maleńkim dzieckiem w Urzędzie Pracy w Otmuchowie do rejestracji. Była godzina dziewiąta rano, byłam w kolejce ostatnia. Gdy weszłam do biura urzędniczka kazała mi wyjść i poczekać bo jak stwierdziła nie jadła jeszcze śniadania, a że nie wzięła kanapek z domu, to musi wyskoczyć do miasta na zakupy. Delikatnie zwróciłam jej uwagę, że jestem tylko ja w dodatku z małym dzieckiem.. W odpowiedzi pani nawrzeszczała na mnie, że ona ma prawo do przerwy śniadaniowej i ja jej nie będę dyktowała kiedy może zrobić sobie przerwę. Dopiero, gdy zapytałam w którym pokoju przyjmuje kierownik Urzędu, uspokoiła się i mogłam załatwić swoje sprawy.