Robiłam zakupy w Biedronce. Po skończeniu stanęłam w kolejce do kasy. Kolejka była bardzo długa i obsługiwana bardzo wolno. Spieszyłam się na autobus. Gdy minęły kolejne minuty i musiała już wyjść ze sklepu aby zdążyć na autobus, zapytałam jedną z pracujących pań, czy mógłby ktoś otworzyć drugą kasę. Na kilka stanowisk (chyba 5) była czynna tylko jedna kasa. Pani odpowiedziała że nie. Stałam dzielnie w kolejce jednak, gdy już była przede mną jedna osoba musiałam zrezygnować i pędzić na przystanek. Przeprosiłam panią z obsługi sklepu, że muszę zostawić towar przy kasie i chciałam wyjść. Pani jednak zablokowała mi wyjście. Powiedziała, że dopóki nie odłożę towaru na półki nie wyjdę ze sklepu. Wszystko się we mnie zagotowało. W kolejce stałam ponad pół godziny, chciałam zapłacić za towar, czego nie mogłam uczynić, a później taka sytuacja. Okazało się że nie ma kierownika na zmianie i nie było się do kogo odwołać. Dopiero gdy chciałam wezwać policję pani odblokowała mi wyjście. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że spotka mnie coś takiego. Skandal!