Poszedłem na zakupy do marketu Kaufland. Na stoisku mięsno-wędliny poprosiłem o 3x20 dag różnych wędlin. Przyglądam się co robi obsługująca mnie pracownica a ona zamiast dać mi normalne plasterki daje mi końcówki, resztki poszczególnych szynek! Pytam ją co ona robi, a ta odpowiada mi, że to nie są żadne ścinki i że ona to też musi sprzedać. To niech sprzeda, ale nie mnie. Zrezygnowałem z zakupu. Może myślała, że skoro jestem facetem to może mi wcisnąć byle jaką wędlinę a ja się nie upomnę?