Sytuacja miała miejsce w minionym roku, kiedy odbierałam komputer z naprawy w sklepie położonym na wyższym piętrze w tym centrum handlowym. Po odbiorze komputera postanowiłam zahaczyć o Tesco w celu zakupienia produktów żywnościowych. Przy wejściu do marketu mieści się przyjemna budka, gdzie znajduje się swoiste centrum dowodzenia i zarządzania sytuacjami kryzysowymi opatrzone nowoczesnym sprzętem monitorującym:D a poza tym - powinno się tam oddawać rzeczy z którymi ma się zamiar wejść do sklepu. W centrum dowodzenia, zdążyłam zauważyć - toczyła się przyjemna dyskusja pracowników i nikt ze zgromadzonych nie zauważył jak wchodzę do sklepu z komputerem (nie było w pobliżu żadnej informacji o nakazie oddania rzeczy do przechowania do centrum). Po odbyciu miłej przechadzki między pólkami, i zdobyciu cennych łupów, przyszedł mniej miły czas rozliczenia z polowania. Otóż przy kasie okazało się, że jestem złodziejem i to nie byle jakim, bo przecież nie kradnę gumy kulki a laptopa firmy Toshiba. Z racji tego, że odbierałam komputer z naprawy gwarancyjnej, posiadałam przy sobie dokumenty potwierdzające, że ów przedmiot stanowi moją własność. Mimo to wysłannik centrum do zadań specjalnych (zwany \"ochroniarzem\") poinformował mnie w dość nieuprzejmy sposób (krzycząc), że ten dokument nie ma dla niego żadnego znaczenia. Wypowiedzi powtarzał dwukrotnie 1 - donośnym głosem, aby zaznaczyć swoją dominację na polu bitwy i pobudzić ciekawość ludzi zgromadzonych przy pobliskich kasach oraz 2 - relacje przekazywał przez krótkofalówkę do centrum. Ostatecznie, po 10 minutach publicznego procesu kryminalnego okazało się, że centrum odtworzyło tajne nagrania z monitoringu i poinformowało dzielnego żołnierza - agenta do zadań specjalnych (i jego mężnego towarzysza, który w czasie największe opresji zdobył się na podtrzymywanie i obronę kolegi) o mojej niewinności. Cała sytuacja, osobom postronnym być może wydaje się dość błaha, ale warto zamiast organizować igrzyska, poprosić podejrzanego klienta o złożenie wyjaśnień w miejscu gdzie nie będzie narażony na wstyd przed tyloma osobami, np. w miło wyglądającym centrum dowodzenia...