Do niedawna uwielbiałam robić zakupy w Biedronce - raz że tanio, a dwa, to u nas akurat nawet miła obsługa... Ale od kiedy jakaś "mądra głowa" wymyśliła, żeby zlikwidować małe koszyki, to jest to dla mnie po prostu horror. Jestem mamą i na zakupy chodzę z dzieckiem - mały ma dopiero 14 miesięcy i wożę go w wózku. Wyobrażacie sobie robienie zakupów na "dwa wózki"? Bo ja nie... Po prostu nie mam możliwości zrobienia zakupów jak normalny człowiek. Wszystko mi leci z rąk - nie sposób przecież prowadzić wózek z dzieckiem i trzymać w ręku zakupy - chociażby najbardziej podstawowe jak mleko, masło, chleb, wędlina, jakiś owoc i warzywo oraz artykuły dla dziecka... Ktoś mógłby powiedzieć, że można by chować zakupy do koszyka pod wózkiem - ale znając miłych i sympatycznych ochroniarzy to zaraz będę podejrzana o kradzież... Pozostaje mi tylko pogratulować pomysłu - ze stałej klientki, która prawie codziennie robiła zakupy w biedronce stałam się zniesmaczona i chodzę tam naprawdę tylko wtedy, gdy muszę. Czyli jakiś raz na miesiąc.. Zakupy robię w sklepie trochę dalej, ale za to jak człowiek.