W dniu 29.07.11 r godz 20:52 tuż przed zamknięciem sklepu pierwszy raz robiłam zakupy w sklepie Lidl. Byłam bardzo zdziwiona , że personel zachowuje się zbyt swobodnie ( osoby rozkładające towar śmiały się, zartowały w bardzo chałaśliwy sposób zwracając na siebie uwagę). Pomyślałam,że zaraz koniec pracy to personel zachowuje się swobodnie.Skasowałam towar rachunek opiewał na kwotę ponad 100 zł ale ze względu na późną porę po skasowaniu nie sprawdziłam paragonu-zawsze spradzam co zostało mi skasowane oraz w jakiej cenie .Po powrocie do domu(10 min samochodem) rozpakowałam swoje zakupy i zaczęłam sprawdzać paragon - ku mojemu zdziwieniu okazało się, że kasjerka zamiast 0,45 kg pomidorów w cenie 2,49 skasowała mi pistacje kalifornijskie w cenie 37,99 za kg. Zdenerwowana wsiadłam do samochodu (10 min samochodem) dotarłam do sklepu, który jeszcze był otwart po godz 21:10 ( sklep czynny do 21.00). Zobaczyłam kasjerkę , która błędnie skasowałami towar i powiadomiłam ją o fakcie błednego skasowania, poprosiłam o rozmowę z kierownikiem sklepu ( okazała się młoda kobieta ,która luźno podchodząc do klienta -właśnie szła na papierosa-rozumiem była po godzinach pracy) skwitowała Co pani się też nie myli ! Uważam ,że każdy może się pomylić! ale jakieś przeprosiny , za pomyłkę !Nie ona do mnie z arogancją , zła że jej chyba robię problemy.Ale za te pomidory ja zapłaciłam ponad 17 złotych i uważałam , że są to najdroższe pomidory chyba w Polsce! Pani kierownik oddała mi resztę - i chciała zostawić oryginał paragonu na co ja nie wyraziłam zgody powiedziałam , że może sobie zrobić ksero.
Słysząc reklamy Lidla( promocje, najtaniej) -nigdy już nie zrobię tam zakupów bo jestem rozczarowana postępowaniem kierowniczki tego sklepu , która za pomyłkę swojej pracownicy nie potrafiła powiedzieć ludzkiego słowa przepraszam.Ja jestem także kierownikiem w placówce zajmującej się handlem i moje pracownice także potrafią zrobić błąd ale ja zawsze potrafię klienta przeprosić.
Jedna z wielu rozczarowanych klientek.