Witam, jak to jest z tym sprawdzaniem? Dlaczego pani kasjerka nagminnie wychyla się zza kasy, żeby sprawdzić co mam w wózku dziecięcym, mówi że to jej obowiązek, a sprawdzanie ludziom co mają w torbach to już nie, czy matka z dzieckiem to potencjalny złodziej? Sklep Biedronka promuje coś takiego wraz z zatrudnieniem nowych kasjerek, albo sprawdza wszystkich albo nikogo. A jeszcze jakaś chora baba z kolejki już mnie zdażyła wyzwać od złodziejek, że pewnie nią jestem skoro się tak obruszyłam i życzyła śmierci mnie i mojemu rocznemu bachorowi :(
Zakupy w biedronce robię od lat i pierwszy raz się z tym spokałam w tym sklepie, pani kasjerka była wniebowzięta, że ktoś za nią obstawał.