Urbancard to wynalazek, nad którego sprawnym działaniem chyba nikt z pomysłodawców się nie zastanowił. Ja i moi znajomi co miesiąc mamy problem z zakodowaniem karty na następny miesiąc. Musimy przejść połowę Wrocławia, żeby znaleźć automat, który szczęśliwie nie pokaże nam informacji \" błąd czytnika karty\"!! Zaznaczę jeszcze, że boję się płacić gotówką, bo kilka razy połknęło mi pieniądze, a odzyskanie ich to droga przez mękę. Co za absurd: w autobusach i tramwajach można kupować tylko jednorazowe bilety, doładowywać telefony komórkowe, a nie można zakodować karty na kolejny miesiąc. Człowiek jak chce trochę oszczędzić to się okazuje, że nie może, bo zamiast biletu miesięcznego jest zmuszony kupować jednorazówki! A może MPK jest to na rękę? Olewa usterki biletomatów i skargi na działanie urbancard, bo dzięki temu zarabia krocie na jednorazowych biletach i opłatach manipulacyjnych?! Może zamiast nowej armii kontrolerów MPK zatrudniłoby ludzi, którzy usprawnia ten chory system??
Ps. I jak tu sie nie dziwić, że coraz więcej ludzi woli dołożyć do paliwa i jechać do pracy samochodem? Przynajmniej mają święty spokój. Szkoda tylko, że władze miasta nie zastanowią się nad tym jak to wpływa na przepustowość na drogach Wrocławia!!