Wczoraj byłem w lidlu w Szczecinie przy ulicy Bandurskiego. Spotkała mnie tam upokarzająca sytuacja. Podjechałem samochodem. Ze znajomą. Kasjerka odmówiła mi sprzedaży butelki wina twierdząc że czuć ode mnie alkohol. Było to bardzo niedorzeczne. Nie piłem, nie urzywałem żadnych środków na bazie alkoholu ani narkotyków. Mam 50 lat, szacunek do siebie i innych a potraktowano mnie w taki sposób. Ktoś inny może by się zaśmiał ale mi jakoś do śmiechu nie było. Poprosiłem kierownika który stwierdził że nie może podważać decyzji swojego pracownika. Byłem oburzony i upokorzony. Koniecznie chciałem coś zrobić. Zadzwoniłem na policję (wiem że bez sensu) gdzie pan dyżurny odpowiedział mi (z sensem) że nie świadczą tego rodzaju „usług” i zaproponował obrazić się na sklep pójść do innego. W sklepie alkomierza nie ma. Złość bezsilność i upokorzenie. To cena za zakupy w „tanim” sklepie. Z pewniścią temu kto zechciałby przeczytać ten tekst wyda się to niemożliwe. Może podejrzewać że zachowywałem się niestosownie przy kasie prowokując kasjerkę. Mogę tylko zapewnić że nie. Oczywiście do Lidla już nie pójdę ale to wątpliwa „kara” dla takiego molocha. Przykre.