Po co nam straż miejska? Nie chcą pomagać, nie mają kwalifikacji, nie obronią przed przestępstwem nikogo. Świetnie za to idzie im spisywanie pań stojących na stoiskach z pietruszką, wlepianie mandatu za parkowanie i w ogóle cały dzień pisanie w notatniku i rozmawianie przez krótkofalówkę. Czy zatem straż miejska to jedynie poborca funduszy dla miasta? Myślałem, że mają oni wspierać policję w walce z przestępczością, bronić mieszkańców miasta... A tak naprawdę żaden mieszkaniec nie chce się spotkać ze strażnikiem miejskim, bo to zawsze przynosi jakieś kłopoty (mandaty, spisywanie, pouczenia).